czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział IV

                   Z biegiem czasu słońce coraz bardziej zbliżało się ku zachodowi, sprawiając iż niebo nad naszymi głowami powoli poczęło zmieniać kolor z czystego błękitu na głęboki granat. Temperatura powietrza spadała nieubłaganie, powodując mimowolne drżenie mojej dolnej szczęki. Rzucając przelotne spojrzenie w stronę Harrego, dostrzegłem burzę jego loków rozwianą na wszystkie strony przez otaczający nas chłodny wiatr. Brunet odgarnął niesforne kosmyki włosów z twarzy, starając się zapanować nad szczękaniem zębów. W pewnym momencie wyczuł na sobie moje spojrzenie, odwzajemniając je z lekkim uśmiechem. Jego policzki, w których pojawiły się dwa urocze dołeczki oraz nos były zaczerwienione od zimna. Nie mogąc patrzeć na chłopca w tym stanie, niespodziewanie zatrzymałem się w pół kroku, odpinając jedną z toreb wiszących na moim ramieniu. Harry również zatrzymał się, mierząc mnie zarówno zaintrygowanym, jak i podejrzliwym spojrzeniem.
-Co jest w tych torbach? - spytał utkwiwszy w nich swój wzrok.
-W tej mydło, ręczniki, szampon do włosów i inne tego typy pierdoły, a w tej ubrania - wyjaśniłem, grzebiąc w drugiej z nich.
-Czego szukasz? - usłyszałem po chwili.
-Tego - powiedziałem wyciągając z torby ciepłą, granatową bluzę. - Załóż ją - poleciłem wręczając odzienie chłopcu.
-Mogę? - zdziwił się, ściskając w dłoni miękki materiał.
-Oczywiście, przecież widzę, że jest ci zimno - wzruszyłem ramionami, zapinając torbę.
-Ale jest twoja - sapnął, nieco zmieszany.
-Właśnie. Jest moja, więc ja decyduję komu ją pożyczam - posłałem mu lekki uśmiech.
-Ale... - zaczął, jednak nie pozwoliłem mu dojść do słowa.
-Harry, daj spokój i po prostu ją załóż - westchnąłem. - To pierwszy, ale na pewno nie ostatni raz, gdy będziesz musiał pożyczyć ode mnie ubrania.
-Jak to? - spytał, spoglądając na mnie spod uniesionych brwi.
-Nie jestem głupi. Zdaję sobie sprawę, z tego, że idąc do szkoły nie spakowałeś się na miesięczną podróż do Paryża, tak na wszelki wypadek - wywróciłem oczyma. Nie mówiąc nic więcej, chłopiec zdjął z ramion swój plecak, kładąc go na ziemi, tuż obok swoich stóp. Jednym sprawnym ruchem, wciągnął on na siebie bluzę, otulając się ciepłym materiałem. Następnie z powrotem założył plecak, ściągając rękawy bluzy tak, by zakryły jego dłonie aż po czubki palców.
-Dziękuję - wymruczał, uśmiechając się dość niepewnie.
-Nie ma za co - odparłem ciepło, ruszając z miejsca.
                   Harry cały czas dreptał obok mnie, starając się dotrzymać mi kroku. Po pewnym czasie jednak westchnął zniecierpliwiony, ściągając brwi.
-Daleko jeszcze? - jęknął żałośnie.
-Jeszcze kawałek - odparłem.
-Daleko jeszcze? - spytał ponownie, po upływie niespełna trzech minut.
-Nie - westchnąłem.
-Daleko jeszcze? - powtórzył po raz trzeci, gdy udało nam się pokonać co najwyżej sto metrów.
-Jesteś gorszy niż moje cztery młodsze siostry razem wzięte - burknąłem, kręcąc głową z dezaprobatą.
-Masz młodsze siostry? - zawołał wesoło z szerokim uśmiechem na ustach.
-Tak, a ty? Masz rodzeństwo? - spojrzałem na niego wyczekująco.
-Moim ulubionym kolorem jest zielony - rzucił od niechcenia, zupełnie jakby była to odpowiedź na moje pytanie.
-Wiem - westchnąłem, wyczuwając aluzję. Skoro nie chciał mówić o swojej rodzinie, to trudno. Najprawdopodobniej przeżyję bez tej wiedzy. Oczywiście, pod warunkiem, że nie wymordował on swoich bliskich, po czym postanowił wykorzystać mnie do pomocy przy ucieczce za granicę przed wymiarem sprawiedliwości. Zadrżałem lekko na tę myśl, lecz wystarczył mi jeden rzut oka na jego słodką, niewinną twarz, bym uznał iż trochę za bardzo dałem się ponieść wyobraźni.
-Więc... - zaczął Harry wyrywając mnie z zamyślenia. - Daleko jeszcze?
-Tak - warknąłem.
-Ale przed chwilą mówiłeś, że nie! - zawołał oburzony.
-Skoro znasz odpowiedź na pytanie to po co je zadajesz? - wyrzuciłem ręce w powietrze.
-Chciałem się upewnić - burknął, krzyżując ramiona na piersi.
-Jesteś niemożliwy - pokręciłem głową z dezaprobatą.
                   Po upływie niespełna kilku minut znaleźliśmy się na stacji kolejowej, gdzie od razu udałem się do rozkładu jazdy, by stwierdzić, że ostatni interesujący nas pociąg odjechał... kwadrans temu. A niech to szlag. Załamując ręce odwróciłem się do stojącego za moimi plecami Harrego, który przyglądał mi się z pytaniem wymalowanym na twarzy. Nie mówiąc ani słowa westchnąłem ciężko, kierując się do wnętrza budynku.
-Kiedy przyjedzie nasz pociąg? - spytał Loczek, ruszając za mną.
-Jutro rano - odparłem, nawet na niego nie patrząc.
-Czyli... czyli musimy tu spać? - w jego głosie usłyszeć się dało nutkę niepokoju
-Nie mamy innego wyjścia - westchnąłem otwierając drzwi i puszczając bruneta przodem.
-Oh - mruknął jedynie pod nosem, czekając aż dorównam mu kroku.
                   Ja natomiast od razu skierowałem się w stronę pierwszej z brzegu ławki, na którą momentalnie zrzuciłem obie torby, dając swoim ramionom chwilę wytchnienia. Harry przyglądał mi się z zaciekawieniem, nie mówiąc przy tym ani słowa. Zamiast tego, zdjął swój plecak i usiadł na ławce, kładąc go sobie na kolanach.
-Pamiętasz co mówiłeś mi wcześniej? - spytałem patrząc na chłopca ze śmiertelną powagą wymalowaną na twarzy.
-Że moim ulubionym kolorem jest zielony? -  zmieszał się nieco, niezręcznie drapiąc po karku.
-Tak... Ale mówiłeś też, że nie jesteś złodziejem - przypomniałem mu.
-Bo nie jestem - odparł hardo.
-Cóż... to wspaniale, bo tak się składa, że właśnie zamierzam ci uwierzyć i naprawdę nie chcę tego później żałować - skupiłem swój wzrok na twarzy chłopca, pragnąc wyczytać z niej wszystkie emocje, które targały nim w tamtym momencie. - Pójdę teraz kupić bilety, a ty tu grzecznie poczekasz i popilnujesz naszych rzeczy, zgoda?
-Zgoda - odparł skinąwszy głową, a jego powieka ani drgnęła.
                   Biorąc ostatni głęboki wdech, obróciłem się na pięcie, ruszając w stronę okienka. Co jakiś czas rzucałem w kierunku ławki zmartwione spojrzenie, lecz Harry wydawał się nie robić nic podejrzanego. Siedział spokojnie, bawiąc się suwakiem mojej bluzy, którą miał na sobie, sporadycznie zerkając na nasz bagaż. Gdy wróciłem do niego z biletami schowanymi w kieszeni, ten nadal zajmował swoje miejsce, wyglądając tak niewinnie jak tylko mógł. Przywitał mnie słodkim uśmiechem, po czym przesunął nieco moje torby, by zrobić dla mnie miejsce na ławce, które poklepał zapraszająco. Już miałem usiąść, gdy usłyszałem głośne burczenie wydawane przez żołądek bruneta. Do uszu chłopca również musiał dotrzeć ten dźwięk, gdyż spuścił on wzrok, zawstydzony, wściekle się rumieniąc.
-Poczekasz tu jeszcze chwilę? - spytałem, na co on niepewnie, lecz z determinacją skinął głową.
                   Rozejrzawszy się w okół, zdałem sobie sprawę z tego iż na całej stacji nie ma nikogo poza nami. Nie myśląc zbyt wiele, wyszedłem na zewnątrz, mając nadzieję, że chociaż tam spotkam jakiś ludzi. I nie pomyliłem się. Najwyraźniej czekając na pociąg, stało tam dwóch studentów, na oko w moim wieku. Podszedłszy do nich, odchrząknąłem znacząco, by zwrócić na siebie ich uwagę.
-Przepraszam, że przeszkadzam, ale potrzebuję pomocy. Wiecie może gdzie tu najbliżej mogę kupić coś do jedzenia? - spytałem, na co brunet i blondyn wymienili się porozumiewawczymi spojrzeniami.
-Jakieś kilkaset metrów stąd jest Subway - powiedział jeden z nich.
-Tak, idź prosto, a potem skręć w prawo i będzie zaraz za rogiem - dodał drugi.
-Dzięki - rzuciłem, posyłając im wdzięczny uśmiech, po czym ruszyłem przed siebie według wskazówek blondyna.
                   Po kilku minutach udało mi się szczęśliwie dotrzeć na miejsce, gdzie zamówiłem dwie kanapki. Jedną dla siebie i drugą dla Harrego. Biorąc zamówienie na wynos, zapłaciłem za nie ostatnimi drobniakami, po czym ruszyłem z powrotem na stację. Gdy wchodziłem do środka, studentów nie było już na zewnątrz, lecz w przeciwieństwie do nich, Harry siedział na ławce, pokornie pilnując naszego bagażu. Będąc szczerym muszę przyznać iż odetchnąłem z ulgą, gdyż cały czas martwiłem się, że zwyczajnie nie będę miał do czego wracać. Dostrzegając mnie z drugiego końca pomieszczenia, Loczek uśmiechnął się szeroko, machając do mnie wyciągniętą nad głowę dłonią. Zaśmiałem się rozczulony, na entuzjazm z jakim witał mnie chłopiec. Już po chwili, opadłem na ławkę obok niego, rzucając mu na kolana torbę, z jego kanapką.
-Co to? - spytał zaskoczony, zaglądając do środka.
-Twoja kolacja - odparłem, wzruszając ramionami.
-Nie musiałeś kupować mi jedzenia - powiedział Harry, spinając się lekko.
-Musiałem. Twój brzuch dał nam jasno do zrozumienia, że jesteś głodny jak cholera - rzuciłem, wywracając oczyma.
-Wcale nie. Nie wydawaj na mnie więcej pieniędzy - burknął pod nosem, zwijając z powrotem swoją torbę.
-Harry, zgadzając się wziąć cię ze sobą do Paryża, tak jakby stałem się za ciebie odpowiedzialny - westchnąłem. - Więc zamknij się i zjedz tą kanapkę, żebym mógł spokojnie spać po nocach - zażądałem srogim tonem, lecz kąciki moich ust uniosły się ku górze, gdy Harry ponownie zajrzał do wnętrza papierowej torby.
-Oddam ci... - wymruczał, patrząc mi w oczy.
-Daj spokój. Poza tym nie masz pieniędzy - lekceważąco machnąłem dłonią.
-Mogę oddać ci coś innego - szepnął, w napięciu rozglądając się dookoła, po czym zieleń tego tęczówek ponownie spotkała się z błękitem moich. Oczy chłopca wyrażały na raz wiele sprzecznych emocji, a żarząca się w nich wcześniej iskra, nagle przygasła. Brunet przygryzł mocno dolną wargę, po czym umieścił dłonie na rozporku swoich spodni, powoli go rozpinając.
-Mógłbyś przestać to robić? - odchrząknąłem, odwracając wzrok, skrępowany.
-Wiesz przecież, że nic innego nie mogę ci dać - jęknął, brzmiąc dość bezradnie.
-Ale od razu oddawać siebie? Za kanapkę? Czy to trochę nie przesada? - wyplułem te słowa, patrząc na niego z mieszanką zdegustowania i potępienia, na co jego policzki pokryły się intensywnym różem.
-Nie tylko za kanapkę. Naprawdę bardzo dużo dla mnie robisz - szepnął, nadal trzymając między palcami suwak przy rozporku swoich spodni.
-Okej, ale czemu oferujesz mi swoje ciało w ten sposób? Nie możesz mnie po prostu... - urwałem zastanawiając się nad tym co właściwie chciałem powiedzieć - ...przytulić? - rzuciłem pierwsze co przyszło mi do głowy.
-Oglądałem kiedyś taki program, w którym mówili, że dziewczyny lubią się przytulać, a chłopcy wolą seks. Po prostu chciałem sprawić ci przyjemność i zrobić coś dla ciebie, tak jak ty robisz to wszystko dla mnie. Nie lubisz uprawiać seksu? - spytał prosto z mostu, a moje oczy rosły z każdym kolejnym słowem, póki nie osiągnęły rozmiaru spodków. W chwilach takich jak ta, nie mogłem uwierzyć, że naprawdę rozmawiałem z tym samym chłopcem, który uważał, że poza imieniem, najważniejszą informacją jaką należy zdobyć o człowieku jest jego ulubiony kolor.
-Ja... um... oczywiście, że lubię. Po prostu... nie z tobą? Nie w ten sposób? - plątałem się, nie mając pojęcia jak się zachować, w rezultacie brzmiąc jak idiota. - Nie wiem jak ubrać to w słowa - poddałem się w końcu.
-Chodzi o to, że lubisz tylko dziewczyny? - spojrzał na mnie z czymś co w pierwszej chwili wziąłbym za rozczarowanie, ale... to było absurdalne. On nie mógłby być rozczarowany, bo ja... Nie, nie i jeszcze raz nie.
-Tego nie powiedziałem - przecząco pokręciłem głową.
-Nic już nie rozumiem - ściągnął brwi, zdezorientowany.
-Po prostu nie wierzę w płci. Kiedy się w kimś zakochuję nie liczy się dla mnie to czy to chłopak czy dziewczyna, tylko wnętrze tej osoby, rozumiesz? - starałem się to wytłumaczyć najprościej jak umiałem.
-Czyli jesteś biseksualistą? - doszedł do prostego wniosku.
-Można tak powiedzieć - skinąłem głową.
-To ładne - posłał mi słodki uśmiech.
-Słucham? - ściągnąłem brwi, zaskoczony jego doborem słów.
-To ładne, że kochasz sercem, a nie oczami - wyjaśnił, uśmiechając się nieco szerzej, w następstwie czego w jego policzkach pojawiły się dwa urocze dołeczki.
-Dziękuję? - odparłem niepewnie.
-Czyli nie chcesz uprawiać ze mną seksu? - spytał jak gdyby nigdy nic, z tą samą wesołą miną. Jego bezpośredniość była wręcz urzekająca.
-Za to, że kupiłem ci kanapkę, żebyś poczuł się jak skończona szmata i stracił szacunek do samego siebie? Nie, dziękuję - skrzywiłem się.
-To też jest ładne. To znaczy miłe - westchnął rozczulony, układając głowę na moim ramieniu.
-Co masz na myśli? -spytałem, nieświadomie wplatając palce w burzę jego loków, po czym delikatnie podrapałem go za uchem, na co ten zamruczał niczym rozkoszny kociak.
-To, że bardziej dbasz o moje uczucia niż swoje potrzeby. To naprawdę miłe. Niewiele ludzi się o mnie troszczy - wyszeptał wtulając się w mój bok.
-A co z twoimi rodzicami? - spytałem zarówno zaskoczony co zmartwiony.
-Lubię cię - wyznał, chowając twarz w zagłębieniu mojego ramienia.
-Ja ciebie też, ale zadałem ci pytanie - zwróciłem mu uwagę, czule głaszcząc go po burzy kasztanowych loków.
-Wiem, po prostu postanowiłem na nie nie odpowiadać - wymruczał owiewając moją szyję swoim ciepłym oddechem.
                   Potem słowa nie były nam już potrzebne. Szczerze mówiąc odniosłem wrażenie jakby minęły wieki, zanim którykolwiek z nas odważył się odezwać. W tym czasie, pogrążeni w zupełnej ciszy, siedzieliśmy na drewnianej ławce, złączeni w żelaznym uścisku. Harry owinięty był wokół mojej talii z twarzą schowaną w zagłębieniu mojego ramienia, którym troskliwie go obejmowałem. W tamtym momencie poczułem niewyobrażalne wyrzuty sumienia, spowodowane moimi wcześniejszymi wątpliwościami związanymi z intencjami bruneta. Jak kiedykolwiek mogłem pomyśleć, że ten skąpany w niewinności chłopiec o twarzy anioła i umyśle dziecka, mógłby mieć złe zamiary? Znaliśmy się zaledwie kilka godzin, a on tulił się do mnie jakby trzymał w ramionach cały swój świat. Ufał mi bezgranicznie, nic o mnie nie wiedząc, więc czemu ze mną miałoby być inaczej? Nadal się martwiłem, wciąż byłem przerażony i choć z jednej strony Harry był tego przyczyną, z drugiej napawał mnie pewnego rodzaju spokojem i poczuciem ulgi, ponieważ cokolwiek, by się teraz nie stało - byliśmy w tym razem.

16 komentarzy:

  1. Aww! To było takie urocze! Kocham to opowiadanie! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. no słodko, słodko :) Harry mnie wręcz rozpiernicza, ale ok. mogłabyś może zajrzeć do mnie? larrys-hidden-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. jejku jej, jak słodko :3 intryguje mnie tajemnica Hazzy dotycząca jego rodziny... ale widzę, że akcja się zaczyna rozkręcać :D czy Louis spotkał Nialla i Zayna? no chyba, że Liama, ale Nialla na pewno xd
    kocham Cię <3
    //@ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju Hazz jest z jednej strony taki dziwny,ale i słodki,uroczy,kochany. Omg, a Lou się o niego troszczy i wgl. To takie kochane opowiadanie. Czekam na następny rozdział xx @Larreh3

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny,uroczy i po prostu wspaniały...
    Stało się to, o czym marzyłam!
    Nie zdąrzyli na pociąg i zaczęli się przytulać
    hurrrray!
    Tajemniczość Harry'ego mnie zabija...
    Kto śmiał go skrzywdzić?!
    @PolishCurls

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku trafiłam tu przypadkowo i nie żałuję. Piszesz pięknie i w ogóle piękny pomysł
    Tak bardzo nie mogę doczekać się kolejnych części.
    Naprawdę dziękuję Ci już teraz za to opowiadanie ♥
    @LarrehsReal

    OdpowiedzUsuń
  7. to jest takie słodkie awh /KarolciaSel

    OdpowiedzUsuń
  8. Aww Hazza jest taki słodki i tajemniczy ♥

    @inginiaxoxo

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne *-*
    Masz wielki talent w pisaniu, po prostu Ci zazdroszczę. Też chciałabym umieć tak pięknie i dokładnie wszystko opisywać, ale w moim wydaniu to takie bardziej YOLO xDDD
    Nie mogę się doczekać kolejnego, nie mogę spać po nicach nie wiedząc, co wydarzy się dalej. Pozdrawiam i życzę duuuużo weny ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  10. Asdfghjkllfssv cudowny rozdział *.* na końcu kiedy siedzieli na tej ławce wtuleni w siebie no po prostu nie mam słów, żeby to opisać...mam złe przeczucia co do rodziców harrego.. jeśli oni go wykorzystywali albo kazali mu oddawać swoje ciało za pieniądze, matko sama już nie wiem co o tym myśleć czekam aż to wszystko choć trochę się wyjaśni. Rozdział jak już wspominałam strasznie słodki, uwielbiam hazzę, uwielbiam lou, uwielbiam ciebie za to, że piszesz tak cudownie :) nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. ~ @mymuffinmalik xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochany Loczek <3 Ciekawi mnie, co sie mu stalo :/
    dodalas rozdzial w czwartek a nie w sobote o.O
    kiedy moge spodziewac sie kolejnego?

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże,Harry jest taki słodki...martwi mnie co złego go spotkało...czekam z niecierpliowością na kolejny~`HungryKilljoys

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeslodki rozdział *_* Przyznam ze zachowanie Harrego jest bardzo intrygujące .Nie mogą się doczekać żeby dowiedzieć się więcej na jego temat .

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurcze, to jest takie slodkie i urocze ^^ Boję się co może pojawić się w następnych rozdziałach ... :/

    OdpowiedzUsuń
  15. jeeej jak słodko <3 /Charsi

    OdpowiedzUsuń
  16. Jezu nie moge jak on za kazdym razem zaczyna sie rozbierac haha xD
    Naprawde uwielbiam tego Harrego,az mam ochote go przytulić! Martwię sie tylko bo czuje, ze spotkalo go cos bardzo zlego ;\

    OdpowiedzUsuń